Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

czwartek, 4 sierpnia 2011

Zołza

Książę Małżonek na charakter mi szkodzi. Gdyby nie on, to ja bym bardzo miłą osóbką była, a tak zołza jestem i już!

Przyjechaliśmy do L. w piątek po południu. Gorąco jest, więc po zakwaterowaniu Książę Małżonek wziął prysznic, wytarł się ręcznikiem i zostawił go w pokoju.
Następnego dnia rano wstał Książę wcześniej niż ja, wziął prysznic i poszedł na śniadanie. Kiedy wstałam, czystych (suchych) ręczników kąpielowych już nie było w łazience, bo na dobę przysługują nam dwa. Po prysznicu wytarłam się więc jego wczorajszym, który nieco podsechł, a później poprosiłam Księcia aby używał swój ręcznik dwa razy.
W sobotę wieczorem Książę Małżonek wziął prysznic, a ręcznik przewiesił przez murek w pokoju. Następnego dnia rano znów wstał wcześniej niż ja i po prysznicu spokojnie wytarł się w znaleziony w łazience ręcznik. Ja wytarłam się w ręczniki do rąk, które też mamy dwa. Przy niedzielnym śniadaniu poprosiłam Księcia Małżonka, aby używał swój ręcznik dwa razy.
Wieczorem Książę Małżonek wziął prysznic, a po wytarciu się ręcznik znów zostawił w pokoju, tym razem na łóżku. Rano planowo wstał wcześniej, wziął prysznic i wytarł się znalezionym w łazience już raz użytym ręcznikiem kąpielowym - moim, w który wytarłam ręce i powiesiłam sobie w innym miejscu (żeby mi z wieszaka nie znów nie zabrał). Ja planowo zaliczyłam wycieranie się ręcznikiem użytym przez Księcia. Tym razem zrobiłam awanturę z bluzgami (i jak tu lubić poniedziałki?!?).
Wieczorem Książę Małżonek się nie wykąpał, bo był zbyt śpiący i nie tak spocony. Dzięki temu we wtorek rano wreszcie miam dla siebie suchy ręcznik.
Niestety, we wtorek wieczorem Książę Małżonek znów wziął prysznic, co wiadomo czym się skończyło...
I, p***ny czyścioch, w środę też zużył dwa!!!
Dziś rano bluzgałam pod prysznicem w samotności, bo Książę pojechał ze znajomymi zanim ja wstałam. A po południu, kiedy razem wróciliśmy do hotelu, weszłam do łazienki, rzuciłam oba nowe ręczniki kąpielowe na podłogę, polałam wodą z prysznica i wytarłam sobie w nie buty. Nie rozumie jak się do niego mówi, to mu za pomocą obrazka wyjaśnię. Taka jestem zołza!
I dostałam buziaka, oraz, mimo się wyrywałam, zostałam wyściskana i zapewnioną o Książęcej miłości do mnie.
Ja suchy ręcznik na jutro mam, załatwiłam sobie w składziku i schowałam w walizce :)

I nie, nie mam PMS, po prostu byłam zła! I już mi lepiej :)

9 komentarzy:

  1. hahaha:))to jesteśmy już dwie zołzy;) jak mój Książę zwrócił mi kiedyś uwagę na kurz - pierwsze co zrobiłam na drugi dzień, to umyłam kanapę (na mokro), na której lubi się wylegiwać z pilotem po pracy;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze: ten Twój mąż jest okropny!
    Po drugie: wg. mnie masz anielską cierpliwość. Ja bym to zrobiła już po drugim razie :)

    Wyściskał Cię bo spodobał mu się Twój "zołzowaty" charakter :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tara: kocham cię! Kupuję pomysł :D

    Mrs_L: ciebie też kocham. Za te teksty i zołzowaty charakter ]:->

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przezylam takich 2 co to mysleli ze sa pepkiem swiata. Od ponad 20 lat nikt nie opryskuje mi lustra w lazience i moje reczniki sa sniezno biale i suche. Ponadto, dziewczyn,mezczyzni kochaja zolzy,a ulegle niewolnice sa niedoceniane.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też Cię kocham!!!!:)))))))))) Ja o moim księciu też bym mogła niejedno powiedzieć, ale nie chcę się denerwować :))

    OdpowiedzUsuń
  6. To są drobiazgi i nie warto się nimi denerwować....panowie są czasami "odporni" na wiedzę i nie da się nauczyć...

    OdpowiedzUsuń
  7. PS. Dzis rano w lazience zastalam jeden nieuzywany maly recznik, Ksiaze malzonek mi zostawil, zebym sie miala czym wytrzec! Sam sie wytarl ponownie w swoj wczorajszy maly... Nauka nie poszla w las!

    OdpowiedzUsuń
  8. Biurowa - sprzedane! I nawzajem:)))

    Mrs_L, jednak męża da się czegoś nauczyć;))

    OdpowiedzUsuń