Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

wtorek, 2 sierpnia 2011

Migawki z wakacji - cz. I.

W tym roku zaaplikowaliśmy sobie wakacje objazdowe. Wiem że to bardzo prostackie się chwalić gdzie to się było, a jak się nie było "zagramanica" to się wogole nie ma czym chwalić, ale i tak Was uraczę tryptykiem, więc jak kto nie chce, to niech kolejnych trzech postów po prostu nie czyta.

Po zaliczeniu dni czegośtam w Sz-nie wyruszyliśmy do Stolycy, odwiedzić mieszkająca tam moją koleżankę, oraz zobaczyć mocno reklamowane w  TV  Centrum Nauki Kopernik. Kolejki do Centrum swoje korzenie mają w czasach głębokiej komuny, kiedy to wystarczyło że ktoś jeden się zatrzymał przed sklepem, a już kolejni ustawiali się za nim nie wnikając co rzucili. Masakryczny tłum spragnionych wiedzy przez zabawę pojawia się u wrót Centrum codziennie od dnia otwarcia, i nie ma co ukrywać - mają ludzie rację! Z przyjemnością jeszcze się tam wybierzemy przy okazji następnego pobytu w Wa-wie.
Tak, tak, tam w lustrze to niestety ja, tak tak, ten saaaaaaaam!
Zaliczamy też muzeum Powstania Warszawskiego, bez większego zainteresowania ze strony Młodej i Księcia Małżonka. Młodsza natyka się na instalację światło i dziwiek i informuję że "boi", więc kończymy i jedziemy coś zjeść.
Stylowa fotka na tle regału, te z muzeum wyszły kiepsko

W sobotę Stare Miasto, Nowe Miasto i przejażdżka konnym tramwajem, na którą namawiam rodzinkę ostatkiem sił. Ja nie rozumiem jak to sie mogło stać: Książę Małżonek rzecz nabyta, ale moje własne Dziecko za grosz genu wędrowniczego nie posiada? Chyba se dam badania DNA zrobić...
W niedzielę sala zabaw dla dzieci w Złotych Tarasach (deszczowa niedziela, tyle mam na usprawiedliwienie).
W poniedziałek Łazienki i spotkanie z ze znajomym z sieci. Znamy się od jakichś 10 lat (albo dłużej), ale widzimy po raz pierwszy :) A wieczorem wizyta w Jeff's, gdzie byliśmy 4 lata temu i oboje (jak na złość) nie mogliśmy sobie przypomnieć ani nazwy, ani lokalizacji. Ponieważ jednak Książę Małżonek odmówił podróży metrem, więc ze Złotych Tarasów wracaliśmy na Ursynów autobusem i przez okno wypatrzyliśmy wytęsknione miejsce. Oboje pamiętaliśmy że duży trawnik był w pobliżu, w tym roku się dowiedzieliśmy że ten duży trawnik to Pola Mokotowskie. Przy okazji, jeżeli ktoś ma taki sam problem z metrem jak mój Ukochany, to radzę po Wa-wie z książka jeździć. Pierwszy zakręt (czyli wyjazd z przystanku początkowego w centrum) zajął nam 4 zmiany świateł, przy czym przejechaliśmy w końcu na czerwonym, a cała trasą zajęła dwa razy dłuższy czas niż podróż metrem.
Żeby nie robić pawiom konkurencji, w Łazienkach występuję na biało. Ten strój wzbudza wiele kontrowersji, mój tata mówi że to kombinezon malarza albo judoki, Książę Małżonek kręci nosem, a Młoda otwarcie się obrusza: w tym chcesz iść? No w tym chcę, bo to len i na upał nie ma nic lepszego!

No ale skoro ma być objazdowo, to trzeba ruszać w drogę, planowy wyjazd wtorek godzina 12. We wtorek o godzinie 5 nad ranem Młoda zaczyna zwracać kolację. Koło 8 zwraca obiad. Kiedy koło 11:30 zwraca wczorajsze śniadanie jest jasne, że wyjazd się opóźni, ale hotel zarezerwowany więc dajemy jej odpocząć do 16 i jedziemy. Do Krakowa dojeżdżamy planowo, o czym napiszę w kolejnym poście.

9 komentarzy:

  1. Wycieczki objazdowe wcale nie są takie złe moim zdaniem, można zobaczyć wiele przez tak niewielką ilość czasu :) Jak dobry przewodnik to tym lepiej. Ja jak byłam na objazdowej wycieczce to niestety miałam smętnego przewodnika :) czego konsekwencją było to, że wszyscy podróżujący wogóle go nie słuchali tylko rozmawiali między sobą i podziwiali nowe miejsca. Dziękuje za rady. Życzę miłego podróżowania. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam w każdą wycieczkę chętnie pojadę, objazdową tym bardziej, bo lubię zmiany :) To białe, lniane ubranko - kapitalne!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szalone wakacje! :) A Młoda i Młodsza chyba muszą trochę podrosnąć do takich wojaży (i nie dziwię się, że im się Muzeum Powstania nie podobało, to nie miejsce dla maluchów). W tym roku zabrałam na kilka dni 11-letnią siostrę do Malborka i Trójmiasta. Najlepsza rozrywka - centrum handlowe, kino, skakanie przez morskie fale i jedzenie, hehe. A ja ją po jakiś zabytkach ciągałam :).

    Świetnie wyglądasz w tej środkowej sukience - ładny wzór i krój. A len na upały lepszy niż sandały ;), choć ja bym do takich spodni nałożyła bardziej obcisłą górę (niemniej rozumiem priorytet wygody :)).

    OdpowiedzUsuń
  4. "Wiem że to bardzo prostackie się chwalić gdzie to się było" - miło.

    OdpowiedzUsuń
  5. fajne te Twoje wojaże!!! zazdroszczę - ja niestety całe wakacje za biurkiem ;(
    gdy spojrzałam na Twoje zdjęcie w białym, lnianym stroju w Łazienkach oczami wyobraźni zobaczyłam jak zaczynasz ćwiczyć "łapanie ptaka z ogon" z ciągu Tai Chi :) - super uwielbiam takie orientalne akcenty

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie spędzone wakacje!! Biały zestaw genialny!! A odnośnie tirówek, to komentarz padł tylko ze względu na to że tir przejeżdżał za plecami a ja wyginam się do zdjęć ;) Pozdrowionka i dołączam do grona obserwujących.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic z tych rzeczy :) Chciałam tylko wskazać, że można to odebrać na dwa sposoby :)
    Dzięki za miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetna wycieczka:))
    wiem dlaczego mąż nie lubi tego białego zestawu...otóż ukrywa on Twoją super figurkę!!! w tej kopertowej sukience wyglądasz idealnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że wakacje udane, oba zestawy super, w sukience wyglądsz świetnie a i lniane ubranko piękne, na upał wspaniałe, też lubie len i nie rozumie reakcji rodziny...

    OdpowiedzUsuń