Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

piątek, 29 lipca 2011

Wyjazdy i powroty

Skoro jeden człowiek może spowodować tyle zła - pomysł ile dobrego możemy zrobić razem.



To było dłuuugie, gorące lato :) Albo może mi się czas dłużył, z dała od komputera i sieci? Wreszcie mój kochany podręczny do mnie wrócił, a sieć wraz z nim, więc zabieram się za nadrabianie zaległości.
 
Nie było mnie długo z kilku powodów. W początkach maja, kilka dni po opublikowaniu poprzedniego postu, zrobił mi się stan zapalny w dziąśle, a że ja mam malutki defekt genetyczny, to zamiast normalnej wizyty u dentysty załapałam się na program rozszerzony, który zakończy się (jak wszystko dobrze pójdzie) za miesiąc. Jak pójdzie źle, to potrwa to pól roku dłużej. To co, trzymacie kciuki, nie?

Powód drugi, to awaria komputera na kilka dni przed wyjazdem na wakacje, jak niefart to parami niestety.

Nadmiarem zdjęć z wakacji też nie grzeszę. Przez pierwszy tydzień nie załapałam się na żadne, więc postawiłam Księciu Małżonkowi ultimatum: albo się postara i cyknie mi fotkę w każdej kiecce, albo więcej z nim nigdzie nie jadę. Postarał się połowicznie, w związku z czym mam zdjęcie na tle regału z książkami w domu u kumpeli, w autobusie i w pizzerii, zamiast w Łazienkach czy na Wawelu. Cóż, dam mu jeszcze szansę w L., a jak nie, to z mamą do O. pojadę i rodzicielka mnie na łonie natury parkowej obfotografuje.

A tymczasem: w Sz-nie na dniach czegośtam (rozmnożyły się te "dni", kiedyś tylko Dni Morza były, teraz Dni Szczecina, Dni Odry, Dni polskiej prezydencji w UE, pogubiłam się które kiedy były) wystąpiłam w barwach narodowych. Brak nam zgodności czyich, bo ten zestaw kolorystyczny jest dość rozpowszechniony na flagach różnych panstw, wiec majac na uwadze wydażenia sprzed tygodnia, umówmy sie, że chodzi o Norwegie.