Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

piątek, 12 listopada 2010

Modny duet

Polska leży w strefie klimatu umiarkowanego, co oznacza że przynajmniej dwa razy do roku następuje zamiana miejsc na pólkach garderoby. Jesienna zmiana warty w szafie przy wyjściu ma się już ku końcowi: właśnie przytargałam z piwnicy zimową kurtkę, Młoda wyciągnęła czapki i rękawiczki, Młodsza pierwsze rękawiczki zgubiła, a Książę Małżonek zabrał do auta skrobaczkę do szyb. I w ostatniej chwili przypomniałam sobie o swojej skórzanej spódnicy. Ufff!
Spódnica ma lat wiele, ale bardzo żadko noszę. Powód jest prosty: sezon na nią jest wyjątkowo krótki i przegapić łatwo. Na wczesną jesień jest (jak dla mnie) zbyt skórzana i zbyt ciemna (czerń bardzo czarna), a zimą z kolei może być na nią za zimno (skora sztywnieje, a ja tak nie lubię). Pozostaje mi przełom jesieni i zimy, czyli dziś!
Nie jestem fanką czerni i w przeciwieństwie do reszty ludzi uważam, że połączenie jej z kolorami wcale nie jest takie łatwe. Owszem, można pójść na całość i wystylizować się na wdowę, ale nie o to mi dziś chodziło. Otworzyłam więc szafę, pomedytowałam chwilę, i postawiłam na modne w tym sezonie połączenie czerwieni i fioletu.
Bluzeczka ze stójka ma śliczny wrzosowy kolor i świetny krój, którego jedynym widocznym elementem jest wycięcie dekoltu. Latem jej nie ponosiłam, to teraz nadrobię.
Czerwonych bluzeczek z zakładka na biuście mam dwie, więc nawet jak się Młodsza we mnie wytrze, to mam się jak przebrać nie zmieniając wyglądu zestawu. Sprytnie, nie? ;)
Fioletowy wiązany pasek podkreśla o jaki mix kolorów chodzi, na wypadek gdyby ktoś przeoczył buzeczke ze spodu.
Zamszowa spódnica, czyli sprawczyni zamieszania - nic dodać, nic ująć.
Fioletowe rajstopy z wyprzedaży w H&M. Mimo usilnych starań oraz wielokrotnych wizyt chyba jedyne co potrafię w tym sklepie kupić to właśnie rajstopy (i odzież dziecięca).
Kozaczki Vagabond, bo czarne.
Włosy pofarbowane na kolor... popielaty! Następnym razem kupię rudą farbę, ciekawe co wyjdzie.
Kapelusik z rynku, kupiony w zeszłym roku w przypływie krótkotrwałego zaćmienia percepcji wizualnej, używany w przypływowych napadach tejże ;)


9 komentarzy:

  1. Super! Kolory fajnie zmiksowane :) Buty świetne. A kapelusz... marzenie moje! Bezskutecznie szukam fioletowego :)
    W płaszczyku i bez obie wersje bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyrażę się króciutko: ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmiksowałaś idealnie.Nie ma się do czego przyczepić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie i kolorowo...a spódnica dobrze, że zrobiła takie zamieszanie....bo ładnie wyszło...pozdrawiam i miłego dnie życzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne połączenie kolorów, muszę wypróbować na sobie. Wyglądasz ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. to moje ulubione połączenie kolorystyczne!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostaniesz wkrótce mistrzynią koloru :) Bardzo podoba mi się też całość - w kurtce. Fajna jest szczególnie ta duża krata. Zawsze podobały mi się duże, geometryczne wzory, ale w ogóle nie mogę ich nosić, bo osoby haniebnego wzrostu - jak ja - wyglądają w nich komicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. kapelusik bardzo uroczy i spodnice zamszowe czy skorzane tez sa bardzo w moim typie

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie - świetne połączenie kolorystyczne! I cudowne rajstopy.
    Poza tym uwielbiam Twój styl pisania - zawsze zostawiam sobie Twoje posty na deser :))

    OdpowiedzUsuń