Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

piątek, 15 października 2010

Z szafą u psychologa

Taki test sobie zrobiłam: Czy Twoja szafa wymaga wymiany?


Rezultat: Twoja szafa jest całkiem dobrze zaopatrzona. Dzięki umiejętności stylizacji umiesz zrobić zestaw na każdą okazję z rzeczy, które już posiadasz. Masz sporo ubrań, choć czasem narzekasz, że nie masz co założyć. Powinnaś zrobić przegląd i małe zakupy, które odświeżą szafę, ale na pewno nie musisz robić totalnej wymiany.

Szafę mam na tyle małą, że i bez przeglądania wiem co w niej mam, a jeszcze lepiej czego w niej nie mam ;) No więc przystąpiłam do działania: nowy nabytek z poprzedniego tygodnia to czerwona kopertowa spódniczka z materiału z duża domieszką wełny. Jedwabną satynową koszulę w kolorze szampana kupiłam latem za grosze na wyprzedaży, a czerwone bluzki mam dwie, bo była ofertą 2 rzeczy za 35 (jedna za 25), a z całego asortymentu podobała mi się tylko ta. Tym samym zostałam niejako zmuszona do zalania mojej garderoby czerwienią ;) To już wiadomo skąd to parcie na czerwone buty, hę?
Zestaw powstawał dwa dni, na zasadzie drobnych zmian i poprawek. Pierwszego dnia uparcie ćwiczyłam czerwone buty, które zresztą były bezpośrednim powodem zakupu spódnicy. Z powodu totalnego braku pomysłu na trzeci kolor, gora powtarza kolory spódnicy: czerowny i kremowy. Nadmiar czerwieni nieco mnie przeraża, stąd poszukiwanie sposobu na złagodzenie tego drapieżnego koloru, chociażby wąskim paskiem, ktory dodatkowo "umiejscawia" talię, czyli kreuje proporcje (i optycznie wydłuża dolną cześć ciała, nogi!). Następnego dnia dodałam kremowo-złota spódnicę z Cubusia (ten motyw warstwowania często ostatnio wykorzystuję), i (bez żalu) zmieniłam buty (tym kozaczkom też się należy kilka wyjść). Poza tym odkryłam, że zaczynam pałać uczuciem do czarnych, wzorzystych rajstop. Zupełnie nie wiem skąd mi się to wzięło, pewnie ktoś mnie zaraził ;)


Tu w rozkroku sobie stoję i nikogo się nie boję!




Patrzę srogo na Małżonka: mieć trzy zdjęcia to nie mrzonka!
Resztę zdjęć zrobiłam sama, taka ze mnie sprytna dama!


Razem z Młodszą z latorośli pozujemy wśród zarośli
 
Młodsza, zwana też Małgoską, lubi kiedy o niej głośno ;)

6 komentarzy:

  1. płaszczyk masz przepiękny!!!
    fajny zestaw ..taki energetyczny!!
    a mała jaka śliczna i kolorowa:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten płaszczyk jest cudowny, świetnie gra z czerwonymi butami i czarnymi rajtkami. Super!
    Uwielbiam takie wyraziste akcenty :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Płaszczyk bardzo ładny...a mała śliczna...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też się podoba!I płaszczyk i reszta ciuchostwa,ale najsłodsza jest Małgośka!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. no modelka ci rosnie, uwazaj bo juz zczyna robic ci konkurencje:) ładny plaszczyk , bardzo ladny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgośka rządzi :) Ależ jest słodka, do schrupania :)

    Bardzo podoba mi się płaszcz, a co do czerwieni, to nie uważam, aby było jej za dużo, tym bardziej, że jest to odmiana nieagresywna ;)

    OdpowiedzUsuń