Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

czwartek, 23 września 2010

Wszystko zielone...

Oliwkowe El Naturalista kupiłam w silnym przekonaniu potrzeby posiadania, niestety nie popartej analizą kolorystyczną szafy. Analiza dokonana post factum wykazuje chroniczny niedobór zieleni wszafie w jakiejkolwiek postaci 
Z kolei z czysto matematycznego punktu widzenia wynika, droga rzecz często noszona kosztuje "na raz" mniej, niż tania zakładana żadko. Buty tanie nie były, w związku z czym, aby obniżyć ich cenę "jednego razu" należy je często używać, póki pogoda pozwala. Pogoda nie pozwala na chodzenie w samych butach, więc powinnam coś do nich dokupić. Panie Ministrze Finansów, czy przedstawiłam sprawę wystarczająco jasno, i czy mogę w związku z zaistniała potrzebą liczyć na dodatkowy zastrzyk gotówki?

Chwilowo ratuję się jak mogę:
Jak już kiedyś pisałam, spódnica z H&M nie ma w sobie ani krzty zieleni, ale ja nie mogę oprzeć się wrażeniu że jednak jest zielona. Kiedyś to zeznanie wykorzystają przeciwko mnie lekarze z pewnego słynnego gorzowskiego szpitala dla ludzi z nadmiarem wyobraźni...
Bluzka pod spodem ma kolor jasnego beżu, dokładnie takiego jak cienie na liściach spódnicy, niestety zbyt ostre światło sprawiło, że beż zjaśniał do ecru i prawie go nie widać.
Brązowy sweter z KappAhl daje się zapiać w sprzyjających warunkach, czyli tak jak na zdjęciu.
Kolczyki z łosiem bardzo lubię, łoś jako zwierzę dobrze się kombinuję z zielonym.
Apaszka daje mi poczucie balansu, nikt nie zaprzeczy jej kolorowi!

Młodsza koniecznie chciała ze mną pozować, tutaj ja pokazuję jej jak ma stanąć...


... a tutaj ona wybierała pozę!
Łosie :)

6 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że się nie obrazisz ale nie uważam, że buty które sięgają kostki, są na płaskim obcasie pasują do spódnicy, której długość sięga mniej-więcej kolan. Moim zdaniem takie buty pasują albo do mini albo do spodni, bo tak strasznie skracają nogi (szczególnie nieatrakcyjnie wygląda to z tyłu). Sama popełniłam nieraz ten błąd zakładając botki i tym podobne do spódnic do kolan :)
    Jeśli chodzi o kupowanie, to też często mam tak, że kupuję coś bo po prostu mi się nie podoba, ale wtedy w domu przymierzam do ilu rzeczy mi pasuje i jak niemal do niczego to korzystam z cudownej opcji oddania bez podania przyczyny :) A jeśli mi się naparawdę bardzo podoba i są to buty to kupuję do nich torebkę, noszę do ubrań w jednolitym kolorze i urozmaicam to apaszką, która stanowi miks kolorów ubrań i dodatków, które mam na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach i jeszcze jedno. Zdjęcie, w którym Twoja córcia naśladuje Twoją pozę - bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sie absolutnie nie obraze :) Buty maja obcas, niewielki bo jakies 3cm, ale maja. Wolalabym wiekszy, ale nigdzie nie widzialam takiej gory (cholewki) na 6cm koturnie. Zgadzam sie ze lepiej pasowalyby do spodni, ale spodni staram sie nie nosic (zeby nie popasc w nalog, bo rzuca sie ciezko), wiec staram sie je oswoic do spodnic. Poniewaz jednak temperatura spada, to ich czas w tym sezonie jest ograniczony, i moze nawet sie juz nie zalapia na kolejny dzien zdjeciowy. Dzis na przyklad chodzilam w jesiennych kozakach, kalosze tez kurzem nie porosna, a do wiosny moze sie okazac ze wracam na stare tory (czyli do spodni).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolczyki z łosiem są świetne, gdzieś ty takie znalazła?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic specjalnie nowatorskiego nie powiem, bo zgadzam się i z Asiunią i z Nurką :) Mimo to buty nadal wzbudzają mój ogromny entuzjazm, tym bardziej, że dotychczas nie widziałam takich u nikogo :) Zaciekawiła mnie beżowa bluzka spod swetra. Ma takie fajne duże zakładki wokół dekoltu. Może pokażesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehm ciezkie jest zycie jak sie lubi nie to w czym sie dobrze wyglada, ale to co sie lubi ;) A najgorsze jest to, ze jak zaloze spodnie, to przeciez tych butow nie bedzie widac!
    Bluzka pod spodem ma fajny dekolt, takie przyszczypki trzymane guzikiem (dla ozdoby, nie zapiecie). Wlasnie wypralam, zrobie zdjecie na wieszaku, bo nie wiem kiedy znow bedzie jej kolej (nigdy nie wiem, moze jutro, moze za rok).
    Kolczyki z losiem kupilam z 5 lat temu, w szale nabywania bizuterii kolorowej (wczesniej mialam tylko zloty lancuszek i srebrne kolczyki, wiec jak na mnie to bylo szalenie nowatorskie). To A&K, seria podobna do naszyjnika, ktory kiedys wygrala u mnie Karo. Nawet sie zdziwilam, ze po tylu latach wciaz jeszcze mozna nabyc kolejne sztuki do kolekcji...

    OdpowiedzUsuń