Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

What not to wear

Program po raz pierwszy widziałam ze 4-5 lat temu i szalenie mi się ten pomysł spodobał. Spodobał się też innym i wkrótce pojawiło się wielu naśladowców. Często zastanawiałam się, co by mi w takim show doradzono, za co zjechano, i czy wogole istnieje styl, który potrafiłabym zaakceptować jako własne ubranie i który potrafiłabym kontynuować bez codziennej pomocy profesjonalnego stylisty.

Duet Trinny & Susannah zajmuje się w większości żeńska częścią populacji, cześć męska znajdowała się wtedy pod baczną obserwacją Queer Eye Carsona & Co. Nie wiem kto, ani kiedy, wpadł na pomysł fuzji, alę większości dane było oglądać efekty: modelka + stylista, koniecznie o odmiennej orientacji seksualnej (chyba wg producenta programu każdy normalny facet zamiast realizować show rzuciłby się na tę kupę kości, stąd zabezpieczenie w postaci blokady mentalnej).

Pewnego razu na tapecie była dziewczynka o jakies 20cm niższa i połowę ode mnie lżejsza, nawet modelką wygladala przy niej na nieco zapasioną. Jako kraecje fanfarową wybrano dla niej czerowna suknię z amerykańskim dekoltem, z szeroką spódnica a'la lata 50-tę. Suknia cudna, kupilambym taką dla samej przyjemności posiadania! Na dziewczęciu suknia wyglądała już gorzej... Amerykański dekolt ma to do siebie, że najlepiej wygląda z wypełnieniem, a na niej zawieszony za ramiączka w zagłębieniu między obojczykiem a uniesionymi wysoko ramionami, zwisał smętnie jak flaga w bezwietrzny dzień. Prowadzący program kazali zrobić dziewczęciu półobrót, zadziałała siła odśrodkowa i dzięki temu widzowie mogli się przekonać jak sukienką wygląda wypełniona (wiatrem), oraz że nie tylko spodnie biodrówki dają możliwość zajrzenia komus w rowek... Cały "pokaz" odbywał się przy akompaniamencie o-chów i a-chów ze strony zadowolonych ze swego dzieła prowadzących.

Innym razem trafił mi się program z niespełna 40-letnią matką trojga, która postanowiła zacząć żyć na nowo. Tę z kolei obleczono w obcisła , połyskliwa, czerowna sukienkę. Komentator z pełnym zaangażowaniem objaśniał niedowidząca cześć telewidzów, że Ewa, mimo trzech porodów, zachowała zgrabną sylwetkę, i powinna nosić dopasowane ubrania, uwypuklające jej kształtne biodra i waską talię. W tym samym czasie dobrzewidzacy mogli, podążając za okiem kamery, podziwać świetnie uwypuklony wałeczek tłuszczu, przecięty na środku wysokości przez gumkę rajstop, uwypuklony przez krój brzuszek oraz uda Ewy. A przecież nie trzeba być stylistą, żeby wpaść na to, że wystarczy sukienka o rozmiar większa, i rajstopy kończące w innym miejscu, a wszystko wyglądałoby tak jak powinno, bo Ewą tak naprawdę była zgrabną babką.

Często zastanawiałam się, co by mi w takim show doradzono, za co zjechano, i czy wogole istnieje styl, który potrafiłabym zaakceptować jako własne ubranie i który potrafiłabym kontynuować bez codziennej pomocy profesjonalnego stylisty. Mając na uwadze wpadki jak powyżej, oraz wiele, naprawdę wiele innych, ktorych nie chcę mi się opisywać, nie dam z siebie zrobić kozła ofiarnego. Chyba że wyprowadzę się kiedyś w zasięg działalności teamu T&S, bo do nich mam wciąż zaufanie. Póki co leczę się sama. Poniżej efekty, a jeżeli szanowne konsylium potrafi pokazać palcem co zrobiłam źle, to przyjmę z pokorą wszelką krytykę.


Please! Do tell me what I should not to wear! I would appreciate your comments on this!


Tunika - Prêt (2009)
Blezer - KappAhl (2006)
Leggins - KappAhl (2007)
Płaszcz - KappAhl (2009)

8 komentarzy:

  1. Jak mawiają T&S masz idealną figurę klepsydry i piękną skórę oraz dekolt :)
    A tak na poważnie, pacjencie lecz się sam - zarówno w służbie zdrowia, jak i w modzie - rzetelnych stylistów ze świecą szukać.
    Chociaż mi pomógł docent Ziewniaczek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak tak. Masz rację
    I chyba ubiegłas mnie z tym tematem bo tez chciałam w sowim blogu opisac to co widziałam ostatnio w TV :D Czasem po prostu sikam ze smiechu. najgorsze sa te z cyklu " 10 lat mniej" Najpierw robia zdjęcia i każa być smutnym , rozczochranym i nie umalowanym i w najgorszych ciuchach jakie mają się w szafie. Potem wspaniali styliści wkraczają a ta sama pani wyglada sexy, uroczo i cudownie ..Niejednokrotnie z młodej kobiety robia zadbana starsza panią ubierając w jakies koszmarne garsonki i zmienijaąc fryzure na gorsza najczęściej w pazurki i robią balejaz.

    ps. co do Twojego zestawu uwag nie mam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry Rzabo ze podebralam temat, ale ciesze sie z Twojego poparcia, bo juz sie zastanawialam czy moze oni maja racje, a ja mam skrzywione podejcie do stylistow...
    Serie 10 lat mniej znam, ale nieco mniej mnie ona interesuje, ze wzgledu mniejsze odzwierciedlenie mojej rzeczywistosci. Nie poddam sie operacjom plastycznym, nie zrobie sobie pelnej szczeki u dentysty, nie mam ochoty na regularne doklejanie cudzych wlosow do moich wlasnych... Interesuje mnie mozliwosc wygladania dobrze mojej osoby takiej jaka jestem, a nie takiej jaka mogliby ze mnie zrobic za pomoca skalpela, mloteczkow i poprzez przetaczanie tluszczyku z tylka w wyzej polozone obszary ciala :p

    OdpowiedzUsuń
  4. "Please! Do tell me what I should not to wear! I would appreciate your comments on this!"
    Mam nadzieję, że wiesz, o co prosisz. Choć ja się bardzo cieszę, gdy ktoś mi mówi, że w czymś wyglądam za grubo albo, że jestem za stara na coś tam. Obyś się nie obraziła :) Ale to wszystko jest moje zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać :)
    Uważam, że ładniej Ci w spódnicach i sukienkach, które sięgają do kolan.
    Masz czym oddychać, a dekolty kopertowe (na zakładka) jeszcze bardziej czynią Twój biust obszerny. I wydaje mi się, że kolor marynarki nie pasuje do koloru tuniki. Ogólnie unikam połączenia wielu smutnych kolorów ze sobą (czyli np szary, brązowy, czarny).
    Mam nadzieję, że teraz mnie nie znienawidziłaś :) Ale jeśli u mnie zobaczysz coś nie tak to proszę również o zwrócenie uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe, wiem co czynie ;) I nie znienawidze nikogo za szczera wypowiedz, walcie smialo!
    W sumie tez wydaje mi sie ze moja dlugosc to okolice kolan, ale te tunike bardzo lubie wlasnie za dekolt, a ze nie mam pomyslu na co ja nosic, to w przyplywie rozpaczy wystapilam w niej solo. Nie mam watpliwosci z czym tunika wygladalaby dobrze, tak samo jak nie mam watpliowsci ze nie jest to nic, w co ja sie zmieszcze / bede dobrze wygladac...

    OdpowiedzUsuń
  6. T&S są naprawdę świetne, walą prawdę między oczy, na szczęście z korzyścią dla zainteresowanej. Swoją drogą co te Brytyjki chomikują w swoich szafach, toż to szok :: Co do Twojej stylizacji to właśnie ta długość tuniki mi nie gra, za to wypatrzyłam fajną biżuterię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja bym nie łączyła żakietu tej długości z tuniką.Coś do pasa byłoby bardziej ok.I nie obcisłe legginsy,a luźniejsze spodnie(najlepiej dżinsy) :)Nie umiem krytykować,zawsze najpierw zauważam to co jest na tak:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Też zastanawiałam się, nad odmienną orientacja stylisty w takim programie. Myślę, że jego rola jest taka, że daje kobiecie poczucie "bezpieczeństwa" (w cudzysłowie, bo to przecież TELEWIZJA). Moim zdaniem chodzi o to, że kobiecie łatwiej wyznać i pokazać swoje niedoskonałości osobie która
    1. nie ucieszy się w duchu z tego co widzi ( o co można by ew podejrzewać atrakcyjną prowadzącą)
    2. nie oceni pod względem atrakcyjności seksualnej
    Oczywiście to wszystko jedna wielka ściema, bo po drugiej stronie szkiełka siedzi reszta ludzkości ;P

    OdpowiedzUsuń