Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Dziewczynki kochają róż

Książe Małżonek zadzwonił o 14:30 i poprosił żebyśmy były gotowe jak wróci do domu, to pojedziemy na ostatnie przed świętami zakupy. Miałam co prawda inne plany, ale skoro tak ładnie prosi... Droga do domu zajmuje mu ok. 10 minut, i w tym czasie zdążył się rozmyślić: on zostanie w domu z Młodsza, a ja mam jechać do sklepów z Młoda. No to pojechałyśmy. Wróciłyśmy po dwóch godzinach, z 3 parami butów dla Młodej, jedną parą kaloszy dla Młodszej i paczką pieluch. Książę Małżonek od progu srogo zapytał: a gdzie jedzenie? Jedzenie kupiłam wczoraj, odparłam, żeby w ostatni dzień nie musieć po sklepach ganiać, ale skoro sam zaproponowałeś...

W tym roku nie przygotowuje świat, bo jestem chora. Z braku lepszych wymówek musiałam postawić na katar, na szczęście Książe Małżonek nie jest pod tym względem upierdliwy, gdyż też nie lubi zamieszania. Na sobotnią kolację zostaliśmy zaproszeni do Teściowej. Zaprosiła nas moja Szwagierka, czyli młodsza siostra Księcia Małżonka, która chwilowo stacjonuje u matki i przygotowuję chrzciny. Szwagierka ma dużego fioła na punkcie swego małego synka, i chroni go przed wszystkim i wszystkimi, z wyjątkiem mnie. Ten szczególny zaszczyt zawdzięczam pewnej drobnej ułomności: wszystkie niemowlaki nudzą się ze mną do tego stopnia, że jak tylko wezmę je na ręce, to zasypiają ;) Przyszły chrześniak Księcia Małżonka przespał po raz pierwszy 6h jednym cięgiem w wieku 8 tygodni, podczas naszej pierwszej wizyty u nich. Ponoć do tej pory nie powtórzył tego numeru...

Kilka wpisów temu Sivka wystąpiła w bardzo porządnie skrojonej przez krawcową spódnicy. Od razu przypomniała mi się moja bardzo źle skrojona sklepowa spódnica. Kupiłam ją jakieś 4-5 lat temu, mimo iż wcale dobrze na mnie nie leżała, ale coś mi się w niej podobało i stwierdziłam że do niej dorosnę. No i tak sobie do niej powoli dorastam, a podobać mi się nie przestała. Zaraz po zakupie spódnicy znalazłam w VM sweterek do niej, i bardzo go oszczędzam, bo jak wreszcie do spódnicy dorosnę, to coś muszę mieć na gorę, nie? Mam nawet do niej buty, pumpsy w kolorze pudrowego różu, tylko nie do końca pamiętam gdzie. Na codzien chodzę w tych oliwkowych, i te trafiły na zdjęcia. W tej spódnicy i bluzce byłam na kolacji u Teściowej, tylko fryz miałam lepszy, bo we wnętrzach wiatr nie chula ;) Zdjęcia robiła Młoda, która od autowyzwalacza rożni się tylko tym, że naciska spust migawki bez uprzedzającego piip.

6 komentarzy:

  1. Nie wydaje mi się żeby spódnica była źle skrojona, marudzisz ;) Co do oszczędzania sweterka, to nie przesadzaj z tym, bo życiowe doświadczenie uczy, że zanadto oszczędzane rzeczy lądują potem na śmietniku (a potem w lumpeksie, jak uczy dalsza część życiowego doświadczenia).
    Łączę się z Tobą w wykrętach świątecznych, u mnie obyło się sernikiem na zimno i sałatką jarzynową, bo obiad przecież i tak jemy codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mi śniadanie świąteczne przygotowały panie góralki w zakopcu,polecam,w wielu knajpach można wejść i zjeść :) 25 zł od osoby i jesz ile chcesz :)

    lubie czytac jak piszesz i lubię róż :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I co Ty chcesz od tej spódnicy???Bardzo ładnie dobrany sweterek(VM rządzi,nie ma to tamto).A ze świętowania właśnie wrócilim,miałam labę jak nie wiem co:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepsze co może spotkać człowieka w święta, to proszone obiadki, kolacje itp. Ja w ten sposób opędziłam niedzielę. Od wczesnych godzin rannych do późnych wieczornych byłam w gościnie, więc mam już z bani. Oj lubię, bardzo lubię pudrowe róże, bardzo wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  5. pudrowo super - ale sorry inne rajstopki poproszę do tego piknego różowego !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń