Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

niedziela, 21 marca 2010

Teoria względności wieku, czyli komu bije dzwon

Kiedy miałam 3 lata to sąsiad, wówczas uczeń szkoły średniej, był dla mnie bardzo dorosłym człowiekiem. O istnieniu różnych odcieni dorosłości nie wiedziałam, tak samo jak wolna byłam od zrozumienia pojęcia starości.
Jako uczennica szkoły podstawowej zaczęłam rozgraniczać małych (klasy młodsze ode mnie, co roku ich przybywało), dużych (klasy starsze ode mnie, co roku ich ubywało), dorosłych (szkola średnia, studenci i tak aż do 30-latków) i zgrzybiałych staruszków - osoby po 40. Istnienia 50- i 60-latków nawet nie podejrzewałam, 100-latków pokazywali czasem w TV, jako ciekawostkę, nie spotykałam takich na codzien w moim środowisku.
Po szkole średniej po raz kolejny zrewidowałam swoje poglądy na temat podziału ludzkości pod względem wieku. Cała podstawówkę zaliczyłam jako kompletne dzieciaki, szkoła średnia to etap przejściowy, 20-30 latki to "prawomocne" społeczeństwo, 40 - życie ma się ku końcowi, 50+ wiek poźnoemerytalny.
W wieku 26 lat odkryłam ogromne możliwości jakie daje internet. Przy pomocy tego narzedzia zaliczyłam największe faux pas swojego życia. Na czacie, w czasie luźnej pogaduszki zapytałam swego współrozmówce o wiek. Odpowiedział że ma 96 lat, a ja mu na to żeby sobie ze mnie nie kpił, bo ludzie tyle nie żyją... Rok później byłam w jego rodzinnym mieście, w klubie w którym spędzał 2 popołudnia w tygodniu, poznałam jego znajomych. Sam John zmarł kilką miesięcy wcześniej, w wieku 97 lat.
Od tamtego czasu liczę swój okres dorosłości. Jako dwudziestokilkulatka wciąż jeszcze byłam dzieckiem w porównaniu z moimi znajomymi, ale już dzieckiem świadomym swego wieku młodzieńczego i zadowolonym z tego stanu. Przyjrzałam się jednak bliżej grupie 50+, i okazało się, że 60-latki to wcale nie pojedyncze sztuki, ale ogroma grupa społeczna, na dodatek czynna zawodowo i socjalnie. Moja obecna teściowa w wieku 68 lat studiuje, robiąc kolejną specjalizację w swoim zawodzie wyuczonym (wyuczonym zanim jeszcze ją się urodziłam). 70-latki to dopiero początkujący emeryci, podróżujący i ciekawi świata. Poznałam raz pewną 105 letnią panią, która codziennie rano czytała lokalną gazetę, wieczorami książki do poduszki, chodziła do fryzjera i bardzo się cieszyła na nadchodzące urodziny.

Do wpisu skłoniły mnie Pani La Mome i Venila Kostis Poruszony przez nie temat jak ubierają się osoby w wieku 50+ lat wynika przecież również z tego jak my sami oceniamy swój wiek, i wiek innych. Moja mama mówi, że wyjeżdżając za granicę, czy to północna, czy zachodnią, zauważa zmianę w wyglądzie ludzi. I nie chodzi jej o ludzi młodych, ale o tych w jej wieku i starszych, a więc potężna grupę 50+. W Polsce w tym wieku to głownie "zwykłe ubranie", czyli nawet jeśli w kolorze, to i tak w jakiś sposób szaro_bo_bezpiecznie. Za granicą nawet jak tylko bluzką i spodnie/spódnica, to jakoś inaczej. Mówię tutaj o ogóle, bo jednostki odstające zdażają się i tu, i tam. Bardzo chciałabym jednak, żeby takie ciekawiej ubrane jednostki pojawiały się częściej i u nas. I może kiedy pokolenie obecnych szafiarek dojrzeje do wieku 50+ (czyli za jakieś 30 lat), to na ulicach będzie więcej uśmiechniętych i pełnych życia 50+ latków, którym nikt nie wmówi, że ich życie się kończy, i którzy nie mają potrzeby schowania się w bezpiecznej szarości "zwykłego ubrania".

Poprzednim wpisem podałam jeden z powodów, dla których założyłam blogga. Dziś ujawniam drugi: lubię popatrzeć jak są ubrani inni, zajrzeć im do szafy, lub posłuchać co noszą i dlaczego. Lubię też czasem móc o coś zapytać, skomentować, lub skomplementować, i chciałam to robić jako ososba_ubraną, a nie anonimowy użytkownik internetu. Większość bloggow do których zaglądam tworzą osoby młodsze, a nawet dużo młodsze ode mnie, moich równolatek nie znam zbyt wiele, ale ku mej wielkiej radości znam kilka bloggowiczek rocznikowo ode mnie starszych, i przyznam Wam, że z największa przyjemnością właśnie do nich zaglądam, i z tego miejsca pozdrawiam serdecznie!

A na koniec mały konkurs wiosenny, jeśli ktoś ma ochotę: Kto zgadnie z największa dokładnością ile lat, miesięcy i dni będzie miała Mrs L. 01. kwietnia 2010 roku? Odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzach tego wpisu, odpowiedź zostanie podaną 02.04. i wtedy ustaloną zostanie zwyciężczyni (czy panowie tutaj wogole zaglądają?), i na drodze mailowej zostanie umówiony sposób przekazania nagrody-niespodzianki.

12 komentarzy:

  1. witam serdecznie,pięknie napisany tekst :))
    obstawiam wiek - 38 lat :)

    pozdrawiam 40+

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja witam:)
    fajne przemyślenia na temat dorosłosci i starości. Tez się ciesze ze sa tu nie same małolaty :)

    Pozwól ze dodam Cie do ulubionych
    Pozdrawiam
    ps. 37?

    OdpowiedzUsuń
  3. 39? Jak jedna baba drugiej babie wylicza lata,to zaraz wojna jakaś wybuchnie:))))Ja,jakby co,rocznik 1973 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wojny nie bedzie, ale jak chcecie ladna nagrode, to musi byc dokladniej :) Ilosc lat, miesiecy i dni, zeby mozna bylo rozstrzygnac kto byl najblizej :)
    Juz widze te poprawke w wykonaniu Mamalgosi: 18 lat, 264 miesiace i 7 dni ;)

    Jutro ma byc w Sz-nie slonecznie, wiec bede sie bardzo starac zrobic aktualne zdjecie, coby wam w decyzji pomoc, hehe. Aktualne zdjecie swoje i propozycji na nagrode :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale zrobiłaś zagwozdkę ;) 38 lat, 0 miesięcy i 0 dni (stawiam, że masz urodziny ? - ryzk-fizyk ;)
    Co do przemyśleń, to są mi bardzo bliskie, pamiętam, jak w podstawówce wyliczyłam, że w roku 2000 bedę miała 22 lata i sądziłam wówczas, że będę już w średnim wieku :). W momencie, kiedy zaczynamy funkcjonować w społeczeństwie jako dojrzałe osoby, stykamy się z ludzmi i zaczynamy dopiero wtedy zauważać, że powyżej magicznej granicy 50 nadal znajdują się osoby sprawne, aktywne, funkcjonujace społecznie. Myślę, że problem tkwi w mentalności naszego społeczeństwa, ono jakby oczekuje wycofania się osób 50+, nakreślając im granice, w których wypada im się poruszać. Po prostu walczmy z tym na co dzień, a z czasem, na pewno to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle co ja, czyli 35 :D
    Podoba mi się wpis, oby więcej takich pozytywnych osób jak Ty i mniej wstrętnych anonimów, którzy każą nam się chować do mysiej dziury :(

    OdpowiedzUsuń
  7. cholercia, wszyscy bez bicia chwalą się swoją "starościa"
    wygląda na to, ze ja tu najstarsza buuuuuuuuu......ide płakac;)

    i nie dam rady policzyć tych miesiecy i dni i czegoś tam jeszcze, bo zapijam smutki wlasnie:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobry wpis. Ja przechodziłam podobne etapy ewolucji. Kiedy poszłam na studia, zauważyłam, że ludzie tuż przed 50 i 50+ to profesorowie, których podziwiam :) i ludzie, od których chcę się uczyć, a którzy sami jeszcze poszukują.
    Wokół mnie zawsze było mnóstwo ludzi w różnym wieku. Mam bardzo rozległą rodzinę. Ot, najmłodsza siostra mojej Mamy jest ode mnie 8 lat starsza, razem się wychowywałyśmy. Pamiętam dwie swoje Prababcie. Moja Mama w tym roku kończy 50 lat, ale dla mnie zawsze będzie miała max. 40 :).
    Są osoby starsze, które bez względu na wiek będą młodzieńcze i 30-letni staruszkowie.

    Ile masz lat? Na różnych zdjęciach różnie to wygląda, ale tak strzelam, że 1.04 będzie 37 lat, 2 miesiące i 5 dni :). A co mi tam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzabo, nie placz! Jako 23-latka, kiedy mialam zly dzien, to mowilam ze mam 35 lat, i wszyscy mnie komplementowali ze mlodo wygladam jak na swoj wiek ;)

    Wklejam jakas nedzna fotke konkursowej nagrody, bo na lepsza mnie chwilowo nie stac. Fotki wlasnej nie wklejam, bo wygladam gorzej niz nedznie, i na nedzna fotke sie absolutnie nie nadaje!

    OdpowiedzUsuń
  10. Obstawiam 37 i 7 dni. Na początku swojego blogowania, myślałam ojej jakie te wszystkie szafiarki młodziutkie, jesteśmy z innych bajek... Z czasem okazało się, że takich zakręconych mamusiek i żonusiek jak ja jest trochę więcej i przyznam, że ogromnie się cieszę gdy odkrywam kolejne zakamarki tych trochę dojrzalszych szaf.

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana na 40 to ty za młodo wyglądasz ale 30 mi się nie zgadza :-) z wyliczeń :-) ja sama najbardziej przeżywałam 40 lat - ale teraz biorę na luz bo wreszcie mam życie tak ustawione jak przez pierwsze 40 chciałam mieć :-) Kobieta oblicza tylko tak 40- tkę - a teściowa ma 68 - 40 to 28 czyli była już po studiach :-))))))))Mam rację? A małe dziecko i dobra figura odmładza jednak bardzo hihihi A ja teraz choć staram ubierać się modnie i nadążać za trendami, to obiecałam sobie, że jako 80 latka to dopiero zaszaleje i leginsy w kwiatki ubiorę :-DD bo teraz chciałabym ale się wstydzę :-(

    OdpowiedzUsuń