Moda jest tak nieznośną formą brzydoty, że musimy zmieniać ją co sześć miesięcy.

Oscar Wilde

czwartek, 26 listopada 2009

Polkagris

Nieszczescia podobno zawsze chodza parami, a my chyba roczna norme mamy do odrobienia, sadzac z ilosci tych par...
Aktualnie choruje Mlodsza, 10 dni na antybiotyku, dzis dzien trzeci i wciaz notuje pogorszenie. W zwiazku z tym siedzimy w domu, zeby nie zarazac, a jedyne wyjscie "do ludzi" jakie ostatnio zaliczylysmy to wizyta u lekarza i w aptece. U lekarza Mlodsza najpierw poudawala zainteresowanie myszka, potem siegnela po stetoskop, a kiedy ja bylam zajeta odkladaniem sprzetu na miejsce, to najspokojniej w swiecie zwinela panu doktorowi taki patyczek z pobrana probka wymazu... Pan doktor byl w tym czasie zajety wypisywaniem zlecenia, a kiedy zlecenie bylo juz gotowe, to sie okazalo ze nie ma materialu do wyslania do laboratorium. Goraczkowe poszukiwania po calym biuku nie daly rezultatu, pan doktor popatrzal na nas ciut bezradnie i wtedy w oko wpadly mu lepkie lapki Mlodszej...

W zeszlym tygodniu byla u nas tesciowa i na wyjsciu pozyczyla moj chalat przeciwdeszczowy, w zwiazku z czym zostala mi tylko czerwona nieprzemakalna sportowa kurtka. Odzienie to wyjatkowo gryzie mi sie z wiekszoscia ubran, skrzywienie estetyczne jakies mam na tym punkcie. Zeby wogole moc wyjsc z domu, musialam "dopasowac" spod do wierzchu, i w tym momencie sama siebie pochwalilam za kupno tego bialo-czerwonego sweterka. Kupilam go niedawno, pozostawiajac sobie na pozniej problem z czym go nosic (czerwony do niczego mi nie pasuje!). Rozwiazaniem okazala sie byc kremowa spodnica w srebrne wzory kwiatowe z Cubusia, ktora (bonus!) pasuje rowniez do moich czarno-srebrnych kaloszy.

Tak wyglada mama chorego dziecka :)

1 komentarz: